Odrobina teorii:
W papierosie jest zawarta dawka nikotyny, która w pewnym stopniu zwiększa wydzielanie dopaminy (hormon szczęścia) i adrenaliny (łagodzi głód, uśmierza ból, zmusza do większej aktywności serce). Nikotyna krąży we krwi od 24 do 72 godzin. Kiedy to jej stężenie spada, myśli zaczynają krążyć wokół palenia, robi się nerwowo, ssie w dołku. Swoje oblicze ujawnia wtedy głód nikotynowy. W moim przypadku był tak silny (albo ja byłam tak słaba), że prędzej czy później chwytałam się najprostszego sposobu na złagodzenie przykrych objawów – znowu sięgałam po papierosa. Gdy mózg dostał swoją działkę nikotyny, czułam się naprawdę świetnie... przez 3–4 godziny. Teraz już wiem, że to błędne koło. Chcąc naprawdę rzucić palenie, należy wybrać metodę, która pomoże złagodzić objawy głodu i funkcjonować bez udziału nikotyny. Oto przegląd naturalnych terapii, które i tobie, i mnie mogą ułatwić to zadanie. Spróbować w każdym razie nie zaszkodzi.